Ta historia jest prawdziwa, jest z TV,

A to wszystko za oknem tylko mi się śni.
Błękitnieje na ekranie dobro oraz zło,
Jakby Pan Bóg opowiadał, albo Bóg wie kto.

Ta historia nie ma końca, trwa i trwa.
To przecież życie. I to przecież ja.
Czas się rozpadł na kawałki, na odcinków sto.
Patrzę w ekran a nie w siebie, a nie o to szło

A tu nocy wciąż więcej i więcej.
Szukasz światła i zwierzasz się ścianom,
Szukasz światła i czegoś na serce,
A dostajesz operę mydlaną.

Ta historia jest prawdziwa, jest z TV,
A to wszystko za oknami tylko mi się śni.
Błękitnieje na ekranie dobro oraz zło,
Jakby Pan Bóg opowiadał, albo Bóg wie kto.

Kto mi pisze dialogi? Czemu gram tak naiwnie?
Czemu moja historia gorzej jest oświetlona,
Kiepsko jest napisana i tak źle obsadzona?
A tu nocy wciąż więcej i więcej.

Ta historia jest prawdziwa, jest z TV,
A to wszystko za oknami tylko mi się śni.
Błękitnieje na ekranie dobro oraz zło,
Jakby Pan Bóg opowiadał, albo Bóg wie kto.









Beze mnie byłbyś zbytkiem łaski,

duchowo całkiem niezebranym,
niepewnym jak ruchome piaski,
chudym jak klatka na bociany, o o o.

To ja to ja to ja,
przyłbica twoja i ostoja,
ja jestem czujna, ja jestem zwarta,
ja jestem szparka, ja sekretarka, o o o.

Gdy twoje córy gryzą pazury,
gdy twoje żony piłują szpony,
twoi rodzice trwonią krwawicę,
stroszą na głowie swoje sitowie, twoi synowie.

To ja zatwierdzam twoje premie,
ja trzynastkami łatam kieszeń,
z drogi usuwam ci kamienie,
oraczem jestem i lemieszem, o o o.

Ja jestem twoją krową mleczną,
Temidą jestem w każdych sporach,
ja jestem władzą ostateczną,
bo tu już nie ma dyrektora, o o o.

Gdy twoje córy gryzą pazury...

To ja to ja to ja,
przyłbica twoja i ostoja,
choć zalatana, nieubłagana,
dajcie mi gun'a, będzie nagana.

Gdy twoje córy gryzą pazury...