Płaczmy razem, wrogu mój,
nad niezgodą, wojną, złem.
Umierajmy, Boże mój,
z umarłymi, których żal.
Opadajmy, orle z gór,
gdy dziką gęś ugodzi strzał.
Zwyciężajmy z tymi co
pokonani w domach śpią.
Rozpalajmy ognie, gdy
wkoło zamieć, mróz i ziąb.
Nie tak czarne sÄ… te sny,
sny, które się gromadzie śnią.
Do nas tu, do nas hej.
Niech się w kamień przetoczy łza.
Do nas tu, do nas hej.
Wystroimy was, komu szal, komu pas
Dajmy chleba temu, kto
zapomina, żegna nas.
Otwierajmy na noc drzwi,
choć nie spieszy do nas gość.
Nawołujmy, nawet gdy
nie czeka nikt, by wołał ktoś
Do nas tu, do nas hej.
Niech się w kamień przetoczy łza.
Do nas tu, do nas hej.
Wystroimy was, komu szal, komu pas.
Płaczmy razem, wrogu mój,
nad niezgodą, wojną, złem.
Umierajmy, Boże mój,
z umarłymi, których żal.
Opadajmy, orle z gór,
gdy dziką gęś ugodzi strzał.
Przyjdzie chmura chmur,
zwali ciężar w dół.
Ja w deszczu w warkocz
wplotÄ™ swe rozpacze.
Nim zabiją mnie: gorycz, ból
i gniew - przebaczÄ™
Słona pamięć łez
już zbyt ciężka jest,
by dźwigać ją przez czas
do swych przeznaczeń.
Nim zabiją mnie: gorycz, ból
i gniew - przebaczÄ™
Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw,
rośnie we mnie miłość i siła.
Nie zje serca rdza, nie zatruje jad.
Przebaczyłam, zrozumiałam świadom.
W pień uderzył drwal,
przybył nowy żal.
Nad drzewem, co umarło dziś,
zapłaczę.
Znów ubędzie mnie,
żeby było lżej - przebaczę.
Rośnie lista krzywd,
nie zawinił nikt i
każdy dobrych tysiąc
ma tłumaczeń.
Znów ubędzie mnie,
żeby byÅ‚o lżej – przebaczÄ™
Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw,
rośnie we mnie miłość i siła.
Nie zje serca rdza, nie zatruje jad.
Przebaczyłam, zrozumiałam świadom
Będę wolna biec,
czysty wielki deszcz
i będę wiedzieć,
jak niewiele znaczÄ™.
Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw - przebaczę.
Trawą pośród traw,
sprawą pośród spraw - przebaczę.