Co słychać u was tam,

z tamtej strony gwiazd.
Czy zazdrościcie nam,
podziwiacie nas.

Nad pończochą igła, nić,
wić się tobie nocy wić,
a tobie serce - bić.

Stygnie wódka w cienkim szkle,
samotnieją ręce dwie,
tak już mało mnie,
tak już mało mnie.
Po tamtej stronie tła,
po waszej stronie gwiazd,
łaskawsza może mgła,
mniej okrutny czas.
W mojej szklance na dnie piach,
w moim lustrze nagle strach,
bo ja, bo ja, bo my,
i... i połączyć trudno tak,
te dwa słowa w jeden znak,
to ja, ja i my, ja i my, ja i my.
Stygnie wódka w cienkim szkle,
samotnieją ręce dwie,
tak już mało mnie,
tak już mało mnie.
Po tamtej stronie tła,
po waszej stronie gwiazd,
łaskawsza może mgła,
mniej okrutny czas.
W mojej szklance na dnie piach,
w moim lustrze nagle strach,
bo ja, bo my,
i... i połączyć trudno tak,
te dwa słowa w jeden znak,
to ja, ja i my.

W mojej szklance na dnie piach,
w moim lustrze nagle strach,
nie ja i nie my, i nie my. Nie, nie my









Rośnie nam pejzaż za pejzażem

Ziemia co chwilę zmienia twarze
Pejzaż zawiły jak poemat
A temat - taki zwykły temat

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Rosną budowle na ugorach
Jest tylko jutro, nie ma wczoraj
Wiatr targa wiechy, coraz nowe
I coraz większa trwa budowa

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Ta rzecz przyciąga jak magnesem
Czasem zatęsknisz do pierzyny
Ale przepadłeś już z kretesem
Rzucisz to wszystko dla tej roboty, jak dla dziewczyny

Pejzaż horyzontalny...