Nie śpij, nie, obudź się.
Obudź, obudź się, zobacz, zobacz mnie, otwórz oczy.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.
Nie śpij, nie, obudź się.
Póki zęby masz, póki ważną twarz, nie zasypiaj.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.
Mocno żyj, na pełen gaz,
Kochaj i pij jeszcze raz, jeszcze raz.
Kto to słyszał mówić pas?
Nie połykaj na noc prochów,
Ani nie pij piwka w noc.
A po co?
Nie śpij, nie, obudź się.
Jeszcze tyle ról, jeszcze tyle gier do zagrania.
Po co spać, lepiej wstać.
Drzewa sadzić, grzechy prać.
Mocno żyj, na pełen gaz,
Kochaj i pij jeszcze raz, jeszcze raz.
Kto to słyszał mówić pas?
Nie połykaj na noc prochów,
Ani nie pij piwka w noc.
A po co?
Nie śpij, nie, obudź się.
Jeszcze tyle rÄ…k, jeszcze tyle ust do kochania.
Po co spać, lepiej wstać.
Wstań i weź górne cis,
Kiedy serce woła bis.
Beze mnie byłbyś zbytkiem łaski,
duchowo całkiem niezebranym,
niepewnym jak ruchome piaski,
chudym jak klatka na bociany, o o o.
To ja to ja to ja,
przyłbica twoja i ostoja,
ja jestem czujna, ja jestem zwarta,
ja jestem szparka, ja sekretarka, o o o.
Gdy twoje córy gryzą pazury,
gdy twoje żony piłują szpony,
twoi rodzice trwoniÄ… krwawicÄ™,
stroszą na głowie swoje sitowie, twoi synowie.
To ja zatwierdzam twoje premie,
ja trzynastkami łatam kieszeń,
z drogi usuwam ci kamienie,
oraczem jestem i lemieszem, o o o.
Ja jestem twojÄ… krowÄ… mlecznÄ…,
Temidą jestem w każdych sporach,
ja jestem władzą ostateczną,
bo tu już nie ma dyrektora, o o o.
Gdy twoje córy gryzą pazury...
To ja to ja to ja,
przyłbica twoja i ostoja,
choć zalatana, nieubłagana,
dajcie mi gun'a, będzie nagana.
Gdy twoje córy gryzą pazury...